S jak Sugestia

 

Lubię też Swawole, Sympatie, Szepty. Moja pierwsza miłość, uznała mnie za istotę bez osobowości, bo można mi było łatwo coś zasugerować.. Odczuwałam przykrość z tego powodu. A świat wypełniali ludzie, tak bardzo jacyś, przez to interesujący, pociągający. Porównaniom na niekorzyść nie było końca. Teraz widzę to inaczej. Ludzie sugerują mi różne rzeczy, a ja nie odrzucam ich na dzień dobry. Przyglądam się temu co do mnie przychodzi, sprawdzam. Oczywiście wiele lat podlegałam zmianom z zewnątrz. Teraz  też, ale wybieram to co jest zgodne ze mną. Jestem otwarta na sugestie, ale nauczyłam się filtrować, pozwalam działać intuicji. Zdarzają mi się takie sytuacje, kiedy wchodzę w cudza narrację, i jestem w tych poglądach i wartościach jakby były moje, ale potem się z nich otrząsam.  Znam osoby, które tak silnie tkwią w schematach wartości i poglądów, że to nie pozwala im dotrzeć do siebie, Te schematy, są jak zbroja odbijają wszystko, hamując rozwój.

R jak Rezygnacja

Jest Rozwój, Resentyment, Regeneracja – ja regeneruję się długo. Wracając do rezygnacji, kiedyś była dla mnie czymś złym, jak tu się poddać i patrzeć sobie w oczy?! Jak odpuścić?! Walcz, walcz walcz, krzyczał w środku kapral, ten sam, który karze nastawić budzik na 6.15, żeby zdążyć do pracy, więc z pozbycia się go, mógłby powstać wielki bałagan. Z tego udawania, że rzeczywistość nie ma dla mnie ram, że one mnie nie dotyczą. Okazuje się jednak, że kapral, to taka aplikacja, w której można wyłączyć niektóre nieprzydatne funkcje, albo dokonać modyfikacji, w których to co muszę, ma mieć uzasadnienie w moim dobrostanie. Np teraz w ten sobotni poranek mówi (a ustawiłam go na głos łagodniejszy) Justysiu dopij kawę, i jak skończysz pisać wyjdź spod kołderki załóż coś wygodnego i przebiegnij się a będziesz mi wdzięczna.
Zrezygnowałam z wyznaczania M. działań na rzecz domu, on podjął je sam. Ale jakby ich nie podjął to co z tego?! Ostatnio chciałam się wkurzyć, że nie odłożył deski, oj taka nie odłożona deska to dramat! Pośmiałam się z kaprala w duchu i zupełnie bez napięcia powiedziałam M, żeby ją odłożył i to zrobił i już.
Bo kapral lubi też porządzić innymi z czego nie ma pożytku, bo innymi muszą rządzić ich kaprale. Ludzie rezygnują ze starań o dziecko a potem nagle ciąża. Z szarpania się nic dobrego nie wynika. Ale szarpiemy się nawykowo, szarpiemy bo szarpały się nasze mamy, koleżanki, bo to tak jest.
Kiedy jestem taka „zrezygnowana”, czuję się zrelaksowana, wszystko jest łatwiejsze, nawet to co jest trudne.

P jak Pat

i Plik i Pozwolenie i Przestrzeń i Przekaz. Pat, nic się nie zmieni, brak ruchu, remis. Nie ma wygranej nie ma przegranej. Wiem, że nie pójdę dalej, nie mam takich możliwości w tym co już potrafię. Nie przebiegnę 10 km w 40 minut. Może jakbym się zawzięła i trenowała to osiągalne jest 50. dotyczy to wielu aspektów mojego życia i zaczynam to akceptować, lepsze to niż oszukiwanie w grze. Jest to tez w jakiś sposób nęcące, bo są sfery bardziej zaniedbane, możliwe, że te w których było łatwo, a jak było łatwo to nie miały dla mnie wartości, więc zostały zarzucone. Bieganie było orką na ugorze, teraz wstaję w sobotę rano i idę na przebieżkę, bo mam od tego dobry dzień, nie traktuję tego ambicjonalnie. Jestem szczęśliwa, że jak mnie pociągnie leśna ścieżka to biegnę godzinę i to jest fajne. cieszę się sobą i efektami ciężkiej pracy,  P jak Praca.  Nad strachem, rozpaczą, smutkiem, ten ostatni pozostanie ze mną na zawsze, ale już go nawet trochę lubię. Nie walczę nie ma wygranej nie ma przegranej, jest życie. Nie da się go uporządkować na zawsze, w końcu gdzieś pojawi się bałagan i brud. Odkrywam jak wiele daje akceptacja tego, że się pojawi i trzeba mieć narzędzia i umiejętności by na nowo porządkować. W Wakacje bardzo się upiłam, od lat tak nie było, miałam kaca, było mi wstyd, ale w jakiś sposób byłam szczęśliwa, bo dowiedziałam się o sobie, że mam  takie stare tory, nie wiedziałam.
Ostatnio w ogóle wróciłam do treningów bo jakby wróciłam do sił. Dzieje się coś niezwykłego, im więcej ruchu tym bardziej jestem ruchliwa. Mam tez ambicje by przyspieszyć procesy związane z domowymi sprawami i coraz lepiej mi idzie, bo nawet mam czas żeby poczytać. Trochę moje życie towarzyskie kuleje. Dobrze, że pracuje z wieloma ludźmi.

 

O jak Odpowiedź

Zapisałam sobie zestaw pytań, jakie zaprezentowała Ewelina Stępnicka na swoim kanale.
– co się dla mnie liczy
– jakie relacje chcę budować z ludźmi
– co ma być motywem przewodnim mojego życia
– jaki mam najczęściej nastrój
– jakie sytuacje dodają mi wigoru
– jak chcę się czuć
I tak od kwietnia co jakiś czas otwieram tę notatkę w smartfonie i czekam aż przyjdzie odpowiedź. Taka szczera prosto z serca. Oczywiście mogę powiedzieć, że chcę się czuć dobrze, ale co to dla mnie znaczy? Czy gdzieś w głębi duszy wiem to wszystko, czy nie? Czy płynę jak liść, i nic co się wydarza nie jest moim wyborem? Znaki zapytania kumulują się. A z drugiej strony wiem, że chcę  być dobrym szczęśliwym człowiekiem Z tym co mam, czyli zestawem doświadczeń, wiekiem, ciałem zasobami rozumu i upodobaniami.

N jak Neapol

N jak niacyna, jak natura, następstwo, nadęcie,
Tak naprawdę to napisałabym o popierdoleniu mym, ale to na P, a o Neapolu mi się pisało w duszy jak tam byłam w poruszeniu, być może wywołanym częściowo czerwcowym upałem, oraz podażą słońca, z jaką nie spotykam się w kraju, nawet wtedy jak dni są najdłuższe. Za każdym razem zakochuję się w Neapolu bardziej, tym razem w pamięci mam spacer do zatoki w sobotę po zmroku, okryta ciepłym wiatrem jak kołderką, wpatrując się oświetlone wybrzeże, po lewej, tam gdzie droga do Pompejów, a wcześniej budynek portu, który budzi we mnie takie emocje, że może w innym życiu jako inna osoba, odpłynęłam z Neapolu do Ameryki, szczęśliwa i przepełniona nadzieją, ale może to tylko architektura. Prosta i monumentalna. Mijamy turystów i miejscowych, wózki z dziećmi zajętymi smartfonami. Sprzedawców podświetlanych tęczowo balonów. Młode kobiety na wysokich obcasach, kioski oblepione plastikowymi krzesłami bez wolnych miejsc. Kawiarnie przy hotelach szemrzące wielogłosem, próby zaparkowania aut jak najbliżej miejsca passagiaty, sprzedawcy napojów z wózków  z lodem, wata cukrowa, czarni przy straganach z biżuteria. Grupy nastolatek w czarnych spodenkach, sprzedawcy róż. Bogactwo i bieda, tandeta i wyrafinowanie, wszystko. I ja jestem tym wszystkim, i to wszystko jest mną.

M ja Miseracordia

M jak mistyka, jak mitomania, oba słowa mogą być bardzo blisko siebie. Megalomania, Miłość, Mitręga, Maska, Matrix. Wiele ciekawych emocji budzą, ale tylko to pierwsze ma taką konotację. W Pio Monte Della Miseracordia, zobaczyłam pierwszy raz na żywo obraz Caravaggia. Nie znajduję słów. No to nie będę szukać. W tym roku w Neapolu widziałam kolejne obrazy, niekoniecznie gorsze, ale najwyraźniej liczy się pierwszy raz, albo może dzieło w przeznaczonym mu miejscu. Nie wiem. Nieustająco kocham Neaol, właściwie coraz mocniej, bo pierwszy raz widziałam to miasto w czerwcu. Mój ukochany reżyser Mike Leigh, który przestał być moim the best kiedy zobaczyłam „Wielkie piękno”, Sorrentino, nie żeby kręcili podobne filmy. Więc Leigh nakręcił film o Turnerze, który miał powiedzieć, że słońce jest bogiem. A w Neapolu słońce, światło, to liczy się najbardziej i w czerwcu, może też i w innych miesiącach, nie można przestać robić zdjęć, bo jest tak pięknie. Więc od Wielkiego piękna do Pana Turnera i zatoki Neapolitańskiej czerwcowego wieczora jest naprawdę niedaleko a kiedy dodać do tego fakt, że na którejś z plaż zatoki umarł Caravaggio, jakoś wszystko pasuje.